środa, 8 lutego 2012

Miejska przestrzeń w rękach studentów

PlakatPlanowanie przestrzeni to zajęcie wymagające wiedzy z zakresu geografii, urbanistyki, ekonomii, socjologii oraz prawa.






Taką interdyscyplinarną wiedzą będą musieli wykazać się uczestnicy konkursu „Miasto w Twoich rękach”. Mają o co walczyć – staż w miejskiej pracowni planistycznej.



Konkurs planistyczny organizowany przez Studenckie Koło Naukowe Gospodarki Przestrzennej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie skierowany jest do studentów kierunku gospodarka przestrzenna warszawskich uczelni państwowych. Do 10 lutego z każdej uczelni może zgłosić się pięć trzyosobowych zespołów, które pod okiem opiekunów merytorycznych będą pracować nad miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego wybranego fragmentu dzielnicy Bemowo. Czas na wykonanie zadania to około dwa miesiące, a na autorów najlepszego projektu czeka miesięczny staż w Miejskiej Pracowni Planowania Przestrzennego i Rozwoju.

„Miasto w Twoich rękach” to nie tylko konkurs – ideą inicjatywy studentów SGGW jest przybliżenie zainteresowanym złożonej tematyki zagospodarowania przestrzennego i zachęcenie do aktywnego udziału w procesie planowania.

Projekt rozpocznie otwarta konferencja naukowa zaplanowana na 24 lutego 2012 roku. Tematem przewodnim spotkania będą różne aspekty planowania przestrzeni (m.in. ekonomiczne, prawne, przyrodnicze, architektoniczne), które przedstawią zaproszeni goście, a wśród nich przedstawiciele m.in.: Biura Architektury i Planowania Przestrzennego, Biura Planowania Rozwoju Warszawy, Biura Architektoniczno – Urbanistycznego „KANON” Grzegorz Chojnacki, Forum Rozwoju Warszawy, Instytutu Gospodarki Przestrzennej i Mieszkalnictwa, Miejskiej Pracowni Planowania Przestrzennego i Strategii Rozwoju, Pracowni Urbanistycznej Sp. z o.o., Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska oraz Towarzystwa Urbanistów Polskich.

OPUBLIKOWANY: WTOREK, 7. LUTEGO 2012 - 10:43, ROBERT TRZASKA www.um.warszawa.pl

sobota, 4 lutego 2012

Warszawskie Filtry Pomnikiem Historii

Warszawskie Filtry, których najwcześniejsza część powstała w XIX w., to najstarszy działający obiekt technologiczny w stolicy. Są świadkiem ówczesnej myśli inżynierskiej, dzięki której Warszawa wykonała skok cywilizacyjny, plasując się w czołówce europejskich miast z własnym systemem wodociągów.

W wieku XXI Stacja Filtrów została uznana za Pomnik Historii, rozporządzenie w tej sprawie podpisał Prezydent RP Bronisław Komorowski.
Wyróżnienie wręczone przez Prezydenta Komorowskiego odebrał Jacek Wojciechowicz, wiceprezydent m.st. Warszawy, oraz Henryk Brzuchacz prezes Zarządu MPWiK w m.st. Warszawie S.A. Rozporządzenie weszło życie 18 stycznia 2012 roku.
Podczas uroczystości w Pałacu Prezydenckim Prezydent Bronisław Komorowski podziękował wszystkim zaangażowanym w pielęgnowanie historii zamkniętej w murach warszawskich filtrów, które oprócz swoich walorów historycznych pełnią także funkcje użytkowe dla mieszkańców miasta. Zaznaczył, że projekt budowy Stacji Filtrów zrealizowany przez brytyjskiego inżyniera Williama Lindleya jest przedmiotem dumy kolejnych pokoleń Polaków, którzy szczególnie troszczą się o to wyjątkowe miejsce, przyczyniając się do zachowania oryginalnego kształtu stacji w czasie kolejnych modernizacji systemów uzdatniania wody działających na terenie zakładu.

Warszawska Stacja Filtrów przy ul. Koszykowej od wielu lat znajduje się pod opieką stołecznego konserwatora zabytków.
Wpisanie lindleyowskich filtrów na listę Pomników Historii, obok m.in. rezerwatu archeologicznego w Biskupinie, katedry św. Wojciecha w Gnieźnie, czy Starego Miasta w Krakowie, to ogromne wyróżnienia nie tylko dla Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w m.st. Warszawie S.A., ale i dla Warszawy. Dotychczas na liście Pomników Historii stolica reprezentowana była przez historyczny zespół miasta z Traktem Królewskim i zespołem pałacowym w Wilanowie.

Filtry Lindleya to zespół obiektów technologicznych, z których najstarsze powstały jeszcze w XIX wieku (filtry powolne, czy zabytkowa już wieża ciśnień), a najnowsze w XXI wieku (Stacja Ozonowania Pośredniego i Filtracji na Węglu Aktywnym oddana do użytku w październiku 2010 r.).


Stacja, która służy Warszawie i jej mieszkańcom niemalże nieprzerwanie od ponad 125 lat (po raz pierwszy woda z filtrów popłynęła 3 lipca 1886 r.), powstała dzięki zabiegom ówczesnego prezydenta miasta – rosyjskiego emerytowanego generała Sokratesa Starynkiewicza. Projekt budowy wodociągów i kanalizacji dla miasta Warszawy przygotował w 1876 r. wybitny angielski inżynier Williamem Lindley, a jego najstarszy syn Williamem Heerleinem Lindley objął w 1881 r. funkcję naczelnego inżyniera budowy.


Główne obiekty zaplanowane przez Lindleya, a więc zabytkowa już wieża ciśnień (wyłączona z użytku w latach 30. XX w), budynki pompowni i kotłowni aktualnie pełniące funkcję sali muzealnej, czy wciąż eksploatowane filtry powolne oraz zbiorniki wody czystej i surowej, powstały w latach 1883-1926.


W 1933 r. oddano do użytku Zakład Filtrów Pospiesznych. Efektowny budynek wybudowany w stylu art deco po dziś dzień zachwyca wspaniałą architekturą i niepowtarzalnym wnętrzem. Na hali filtrów wciąż stoją marmurowe stoły operatorskie sprzed blisko 80 lat, a czas wskazuje zabytkowy zegar z charakterystycznymi lampkami. Zmieniła się technologia, naszpikowane elektroniką urządzenia zostały jednak ukryte wewnątrz zabytkowych zegarów.
W 1996 r. zrekonstruowano zaginiony po wojnie pomnik Sokratesa Starynkiewicza, ustawiony w parku koło wieży ciśnień.
Najnowocześniejszym obiektem powstałym na terenie Stacji Filtrów jest Stacja Ozonowania Pośredniego i Filtracji na Węglu Aktywnym, która podobnie jak wcześniejsze inwestycje, od lindleyowskiej począwszy, ma za zadnie podnieść jakość oferowanej warszawiakom wody. Architektura budynku stylem nawiązuje do elewacji historycznych zabudowań.
Obiekt od wielu lat jest odwiedzany podczas Nocy Muzeów. W każdą sobotę lipca i sierpnia organizowane są także Dni Otwarte. W 2011 roku Stację Filtrów zwiedziło ponad 5 tys. osób.


Warszawskie Filtry otrzymały także w roku 2011 wyróżnienie w corocznym konkursie na „Zabytek Zadbany” ogłaszanym przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, nadzorowanym przez Generalnego Konserwatora Zabytków.
Stacja Filtrów od 2008 r. znajduje się w rejestrze Zabytków Województwa Mazowieckiego.
Wpisanie obiektu na listę Pomników Historii to poważny krok w kierunku wpisania stacji na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

czwartek, 2 lutego 2012

Odeszła Noblistka

Wisława Szymborska nie żyje
"A kiedy zasypiamy, we śnie widzimy rozstanie. Ale to dobry sen, ale to dobry sen, bo się budzimy z niego."



Na zdjęciu Wisława Szymborska w styczniu 2011 r. podczas wieczoru wspomnieniowego poświęconego Kornelowi Filipowiczowi, powieściopisarzowi, noweliście i scenarzyście, jednemu z najwybitniejszych polskich prozaików XX wieku.

Wisława Szymborska nie żyje

PAP | Jacek Bednarczyk 




środa, 1 lutego 2012

Dla dzieci w wieku 1-4 lata.

Julka i kulka to piękny, poetycki spektakl o emocjach, które towarzyszą dziecku w poznawaniu świata. Tyle barw i odcieni mają małe dziecięce radości i smutki… A świat - jest taaaaki wielki! I po brzegi wypełniony cudami. Dlatego tak fascynuje, ciekawi, inspiruje, mimo, że często bywa niezrozumiały i trudny. Kiedy się patrzy na świat oczami dziecka nic nie jest takie oczywiste. Nic nie jest skończone i dokonane, bo dzieci to mali odkrywcy i eksperymentatorzy. Mamo! Tato! Spójrzcie ile rzeczy potrafi moja piłka – turla się , toczy i odbija, można ją podrzucać i łapać, można ją przytulić i pogłaskać. Można się na nią gniewać i złościć, cieszyć się, kiedy jest i smucić, kiedy jej nie ma.

La Folle Journée / Szalone Dni Muzyki

We Francji rozpoczyna się tegoroczny cykl międzynarodowego Festiwalu La Folle Journée / Szalone Dni Muzyki, który zawita także do Hiszpanii, Japonii i na końcu - już po raz trzeci - do Polski. Stałym punktem Szalonych Dni Muzyki na całym świecie są występy Orkiestry Sinfonia Varsovia.


„Przemiany” – wystawa fotografii Krzysztofa Góreckiego


28 stycznia - 25 lutego 2012 g. 09:00 - 21:00
Sztukarnia, ul. Lewicka 10


wstęp wolny



K. Górecki http://sztukarnia.pl
„Wszystko ma swoje przeciwieństwo, jednak nigdy całkowite, a jedynie względne. Jedno nie może istnieć bez drugiego, a czasem Yin może przekształcić się w Yang.
Prezentowane zdjęcia, wykonane na wysokoczułym slajdzie Kodaka (już dawno nieprodukowanym), w połączeniu z porannymi mgłami tworzą odrealnioną, symboliczną atmosferę. Atmosferę przenikania się odmiennych emocji. Od melancholii do euforii, charakterystycznych dla mnie przez wiele lat.

Według chińskiej tradycji Taoizmu należy dążyć do harmonii i unikać skrajności. Ja, wręcz przeciwnie, zawsze je pielęgnowałem i podsycałem.”

Krzysztof Górecki: z wykształcenia fotograf, parający się w życiu rozmaitymi profesjami, niekoniecznie związanymi z fotografią. Współpracował z różnymi wydawnictwami i agencjami fotograficznymi. Obecnie twórca niezależny.

źródło: www.sztukarnia.pl

niedziela, 22 stycznia 2012

Jak to Onufry Zagłoba na Bednarskiej z małpami wojował.


Ulica Bednarska jest piękna w całej okazałości i dlatego była portretowana na wiele sposobów. Malowali ją na niezliczonej ilości obrazów, obfotografowano i sfilmowano. Urokliwe bramy kamienic na Bednarskiej skrywają do dziś trochę tajemnic.
Pięknie ulicę opisał Janusz Głowacki, obywatel świata, ale i warszawiak w swojej powieści „Z głowy”. Warto tutaj poszukać murku opisanego przez niego, czy domu, do którego zapraszał piękne kobiety. Na strych filmach często widać urok Bednarskiej, w charakterystycznej spadzistej roli. Najpiękniej chyba w filmie „Nie lubię poniedziałku”.

Na rogu Bednarskiej naprzeciwko słynnego akademika uczelni artystycznych znajdują się budynki Towarzystwa Dobroczynności, w których jeszcze kilka lat temu można było otrzymać tani nocleg. Dziś po pięknym unijnym remoncie mieszkają tam młodzi ludzie, którzy w warszawskiej rzeczywistości szukają życiowej szansy.

Pierwsza brama po lewej stronie, idąc od Krakowskiego Przedmieścia prowadzi nas do urokliwego parku, z którego widać cały Mariensztat i bryłę Zamku Królewskiego.

W głębi parku za naszymi plecami wznosi się wysoki mur z cegły. To pozostałości dawnego pałacu Kazanowskich, na którego terenie powstało Towarzystwo Dobroczynności. Pałac wybudowano w 1643 r., a jego właściciel, Adam Kazanowski, wspaniałością swojej rezydencji chciał konkurować z zamkiem królewskim. Budynek miał aż cztery kondygnacje, a ponieważ stał na skarpie, na potężnym murze oporowym, wydawał się jeszcze wyższy. Mur skarpy zachował się do dziś i na jego końcu znajduje się tablica przypominająca, że miejsce to wcześniej opisał Henryk Sienkiewicz w „Potopie”.

We wrześniu 1655 r. zaczął się szwedzki potop w Warszawie. Zniszczono wiele wspaniałych budowli, zrabowano bezcenne wyposażenie. 30 maja 1656 r. przybyły pod miasto wojska koronne, a 27 i 28 czerwca dotarły ciężkie działa i przystąpiono do ataku artyleryjskiego. Polacy zdobyli Warszawę, m.in. pałac Kazanowskich. W tej wspaniałej rezydencji znajdował się zwierzyniec. Tablica na murze informuje, że to tu pan Zagłoba walczył z małpami. Każdy rozgląda się gdzie te małpy są obecnie. Henryk Sienkiewicz w swojej pięknej książce tak opisał owo wydarzenie:

"- Simiae czy diabły? - rzekł do siebie pan Zagłoba.
Nagle gniew go uchwycił, męstwo wezbrało mu w piersi i podniósłszy szablę wpadł do klatki. Popłoch ogromny odpowiedział pierwszemu ciosowi jego miecza. Małpy, z którymi żołnierze szwedzcy dobrze się obchodzili i które ze swych szczupłych racyj karmili, bo ich bawiły, [...] wpadły w tak okropne przerażenie, że je szał ogarnął po prostu, [...] jedna skoczyła w obłędzie panu Zagłobie na kark i chwyciwszy go za głowę przywarła doń z całej siły. Druga przyczepiła mu się do prawego ramienia, trzecia od przodu chwyciła za szyję, czwarta uwiesiła się u zawiązanych z tyłu wylotów, on zaś przyduszon, spocony, próżno się miotał, próżno w tył zadawał ślepe razy, samemu wkrótce zabrakło oddechu, oczy mu na wierzch wyszły i rozpaczliwym głosem krzyczeć począł: - Mości panowie! ratujcie!
Wrzaski zwabiły kilkunastu towarzystwa, którzy nie mogąc rozeznać, co się dzieje, biegli w pomoc z dymiącymi od krwi szablami, lecz nagle stanęli w zdumieniu, spojrzeli po sobie i jakby pod wpływem czarów, ryknęli jednym ogromnym
śmiechem. Nadbiegło więcej żołnierzy, tłum cały, lecz śmiech, jak zaraza, udzielił się wszystkim. Więc taczali się jak pijani, brali się w boki, zamazane posoką ludzką twarze krzywiły im się spazmatycznie i im bardziej rzucał się pan Zagłoba, tym oni śmieli się więcej. Dopiero Roch Kowalski nadbiegł z góry i roztrąciwszy tłumy uwolnił wuja z małpich uścisków”.

Tyle Sienkiewicz. Czy było tak jak opisał? A czemuż nie mogłoby tak być? Wszak była Bednarska, były małpy, pałac Kazanowskich, potop szwedzki, a i nie jeden dzielny Onufry wśród polskiej szlachty by się znalazł, co chętnie z małpami wojował.


adalbert